Atrakcje regionuMuzeum im. W. Gombrowicza
Nasze inicjatywyDni Kolbergowskie
Projekty LGDZderzenie pokoleń
Produkty TradycyjneSalceson Wizytowy
Aktualności
W świecie poezji Pani Anny Łęckiej.

Piękno słów ukrytych w poezji Pani Anny Łęckiej od kliku lat możemy odkrywać podczas spotkań poetyckich w trakcie których prezentuje swoją twórczość, jak również na łamach magazynów literackich (również tych zagranicznych) które publikują tą wyjątkowo wrażliwą podróż po świecie przemyśleń. W twórczości Pani Anny odnajdziemy wrażliwość na cierpienie drugiego człowieka, na piękno otaczającego nas świata.
Wiele przemyśleń jest odzwierciedleniem wielkiego serca poetki, która jest osobą oddaną pracy społecznej. Na co dzień Pani Łęcka jest związana ze środowiskiem gminy Wieniawa, gdzie pracuje jako dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej w Sokolnikach. Podjęła to wyzwanie będąc już na emeryturze. Był to też czas kiedy zaczęła tworzyć swoje pierwsze wiersze.
Mówiąc o poezji Pani Anny warto wskazać, że tematy podjęte w jej twórczości są bliskie jej sercu, jej codziennej pracy. Jest pedagogiem z powołania, zawodowo związana była z I Liceum Ogólnokształcącym im. M. Kopernika w Radomiu. Wolontariuszka, która od ponad 20 lat koordynuję pracę wolontariatu i wspiera organizacje charytatywne. Założyła Sekcję Bliżej Dziecka, której celem jest niesienie pomocy dzieciom niepełnosprawnym i tym pochodzącym z ubogich rodzin. Współpracowała również z Towarzystwem Pomocy Dzieciom, Caritasem i Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej. Udzielała się także w harcerstwie, pełniła tam funkcję zastępcy komendanta Chorągwi Radomskiej ZHP. W luty 2016 r. otrzymała nagrodę Człowieka Roku 2015 w Powiecie Przysuskim w konkursie Echa Dnia.
Należy do Grupy Poetyckiej Eliksir. Za swoją działalność otrzymała liczne nagrody i wyróżnienia, między innymi: Medal Komisji Edukacji Narodowej za szczególne zasługi dla oświaty oraz Złoty Krzyż Zasługi, nagrody Kuratora Oświaty.
Spacer o wschodzie słońca
Idą plażą piaszczystą, złotą z bagażami losu, który płata figla. Świt dnia jest różowy,pełen pocałunków od marzeń do tęsknoty.
Niosą dary losy w dłoniach swoich, uciekają od tłumów, od szarości zgiełku spojrzeniami gonią otulone chmury wezmą swoje ręce zaplecione nicią.
Zagubieni, lecz wytrwali w poszukiwaniach, uśmiech krąży wśród fal spiętrzonych, pluskiem daje znak postoju.
Jeden tylko Neptun ich rozumie, daje szczęście krótkotrwałe. W tym spacerze nie ma bogów, ślady zamykają się w spirale. Cisza taka jak, ta w niebie dzień się budzi z Twoim śpiewem, zostań tu o wschodzie słońca w tym jedynym miejscu, nad morza brzegiem.
Kapelusz szczęścia
Słyszysz szum kropelek, sznurkiem spadają perły owinięte w zawoje muślinu, oddechu nabrały wieczorem.
Wrzucisz pieniążek złoty, do dna srebrnej sadzawki, odwrócone monety brzęczą jak roje pszczół miododajnych do blasku lampy ćmy lecą w szarości swoich skrzydeł.
Czerpiesz pokłady życia, z chwil pospiesznie zaplecionych w warkocze dni, nocy zmierzchów. Zakładasz melonik czarny, Pełne szczęście zamknąłeś w kapeluszu.
Róże
Róże kolorem zawojowały, były zapachem dojrzałego lata jak nimfy skąpane w słońcu. Zachwycały pięknem kwiatów, uczucia zwabiały pszczoły do życia losu człowieka potarganego wiatrem, odrzucającego pory roku życia, które wybuchało jak burze.
Święto róży pochodnią, ogniem świeci, wspomnienia obudziło szalonej młodości, płatki mokre od deszczu zerwane, kolce ranią palce. Na chwilę ożyły w przeszłości kogoś, odeszły w krainę cieni na zawsze. Jedynie zapachem kuszą dalej. Róże kwiaty zerwane…
Przyjaźń
Zapytaj mnie, czy drzemie we mnie siła wielkoluda, czy skorzystałam z twoich rad. Cisza, pracą wypełniona, odsuwane myśli, tęsknoty moje.
Dni, miesiące, lata, uciekały jak strzały wypuszczone przez Amora. Miłość zakuta w kamień stała ,jak Nike milcząca.
Z drugiej strony lustra, odbicie mówiło, jesteś starsza łap promyki słońca.
W prostocie życia, coraz szersze kręgi, zataczała mądrość. Zostawiła słowa, drogowskazy. Twoje słowa z bezcenną wartością.
Amore, more, ore, re servantur amicitae. Miłością, obyczajem, rzeczą, przyjaźń jest zachowaną. Taką zostanie do końca.
Motyle nocy
Po cichu obudzone ze snu,z poczwarki, szare bez wyrazu w magii światła ubrane, odbiciem zwierciadła skąpanego kroplami, wydrążyły chichot losu.
Na chwilę pękły pancerze, wydobyte kolory wiosny nabrały oddechu młodości. Piękno wokół zatańczyłomiłością, która była jego silą.
Szepty słów wirowały wszędzie. Szum uczucia drążył krople marzenia objęły skrzydła. Życia, nie zawrócisz miła, zostały jedynie motyle nocy w snach, których koloru brak.






















